Przejdź do treści
MID-SEASON SALE SPRAWDŹ RABATY
logo prm
Historia Sneakersów, czyli powrót do przeszłości
Historia Sneakersów, czyli powrót do przeszłości dobrego stylu
Zwyczajne i niezwyczajne. Sportowe, choć uniwersalne. Ponadczasowe, lecz unikalne. W tych sześciu określeniach kryje się cały sens istnienia sneakersów – butów, których historia sięga połowy XVIII wieku. Biorąc pod uwagę cały ten czas i nieustającą popularność tego obuwia, nic nie stoi na przeszkodzie, by stwierdzić, iż sneakersy to nie tylko obuwie, lecz styl życia. Sprawdźmy zatem, od czego wszystko się zaczęło i jakie zawirowania wpłynęły na ich fenomen.

Gdy prawy to lewy, bo uniwersalne rozwiązania zawsze się sprawdzają


Pewne starodawne przysłowie głosi, iż nie od razu Rzym zbudowano. I choć temat ten nie ma nic wspólnego ze stolicą chrześcijaństwa, powiedzenie to możemy śmiało odnieść do początków naszych sneakersów. Jak zapewne każdy się domyśla – pierwsze modele różniły się znacznie od obecnych pod kątem funkcjonalności, designu i oczywiście budowy. Współczesne trampki rozpoczęły swą przygodę pod koniec XVIII wieku w Wielkiej Brytanii i służyć miały jako obuwie plażowe. Pierwsze sneakersy cechowały się prostą i minimalistyczną budową, a ich podeszwa wykonana była z gumy. Niestety, modele te posiadały jeden defekt - nie miały rozróżnienia pomiędzy butem na prawą, a tym na lewą stopę. Czy były tak wygodne jak współczesne modele? Najprawdopodobniej nie…

Kedsy – pierwszy krok ku doskonałości


W 1892 roku z inicjatywą wyszła amerykańska firma Rubber Company, proponując wygodniejszy model sneakersów, na które składała się płócienna cholewka i gumowa podeszwa. Nadano im wówczas nazwę Keds. Z biegiem lat, rozpoczęła się masowa produkcja modelu, który zyskał nową nazwę, a mianowicie sneakers. Dlaczego tak? Otóż, z języka angielskiego słowo sneak oznacza skradać się, a osoby poruszające się w tym cichym i lekkim obuwiu, mogły (i wciąż mogą!) skradać się bez obawy, że zostaną usłyszane.
Obrazek
Obrazek
Sneakersy: od braci Dassler do światow
Sneakersy europejskie: od braci Dassler do światowego sukcesu
Równolegle z amerykańskimi, rozwijały się sneakersy europejskie. W 1924 roku, swoją działalność rozpoczęli bracia Dassler, którzy pochodzili z niewielkiej miejscowości w Niemczech. Historia ta wiąże się ściśle z okresem nazizmu w tym państwie, bowiem w fabryce braci Dassler zaopatrywali się między innymi żołnierze Wermachtu. Obuwie produkowane w tej fabryce wkrótce zdobyło uznanie wśród sportowców, czego najlepszym świadectwem jest gwiazda lekkoatletyki – Jesse Owens. Choć nie każdy o tym wie, ale to właśnie w tych butach Jesse Owens zdobył cztery złote medale na Igrzyskach Olimpijskich w 1936 roku. W międzyczasie, prowadzona przez dwóch braci fabryka Gebruder Dassler Schuhfabrik uległa podziałowi na dwa osobne brandy – Pumę i adidas. Ich świetnością możemy cieszyć się do dziś.

Z boisk sportowych na ulice miast, czyli wielki boom na Sneakersy


Sneakersy nieustannie rosły w siłę, dzięki czemu w latach 50. zostały docenione przez nastolatków w Stanach Zjednoczonych. W tym oto momencie, dzieciaki zaczęły traktować ten model jako element codziennych stylizacji. Sneakersy stały się po prostu modne. Takim czynnikiem zapalnym był bez wątpienia popularny wówczas film Buntownik bez powodu, w którym to stylowemu Jamesowi Deanowi towarzyszyły właśnie trampki.
Obrazek
Kawałek sneakersowego toru dla każdego…
Kawałek sneakersowego toru dla każdego…
Kilka lat później, na rynku pojawiły się jeszcze inne aspirujące marki, które specjalizowały się w obuwiu sportowym. Do najważniejszych graczy dołączył brand Paula Van Dorena i jego wspólników, który zyskał oryginalną nazwę – Vans. Początkowo, Vans zajmował się produkcją butów dla skateboardzistów, jednak modele tego obuwia w bardzo szybkim tempie stały się symbolem street stylu w Kalifornii. Pierwsze sneakersy pod marką Vans pojawiły się na rynku w 1966 roku, a wyróżniała je gruba podeszwa - idealna do jazdy na deskorolce. Brand Paula Van Dorena to nie jedyna konkurencja z jaką musiały się zmierzyć wspomniane wcześniej marki, bowiem na rynku pojawił się Reebok, New Balance i oczywiście… legendarny Nike.
Obrazek
Michael Jordan i sneakersy: przełom w historii obu
Michael Jordan i sneakersy: przełom w historii obuwia sportowego
Przełomowym wydarzeniem w historii sneakersów był rok 1984, czyli moment, kiedy Michael Jordan podpisał kontrakt z marką Nike. Od tej chwili sneakersy stały się już nie tylko obuwiem, a przede wszystkim symbolem wysokiego statusu materialnego, ponieważ ich ceny rosły w górę, a ich posiadanie wiązało się ze śledzeniem aktualnych trendów. Za sprawą promocji marki Nike przez znanego koszykarza, model Nike Air Jordan przeszedł do historii, a same te buty są uznawane za najsłynniejsze sneakersy wszechczasów.

Sneakersy w Polsce


Swój udział w popularyzowaniu sneakersów miała również Polska. Wszystko to za sprawą marki Stomil, która zajmowała się produkcją „butów z gumową podeszwą”. Sneakersy od tego producenta były dostępne aż do lat 90. ubiegłego wieku.

Zmiany, zmiany, zmiany…


Niedługo później, najwięksi giganci na rynku obuwniczym rozpoczęli szaleńczy wyścig o uwagę klientów, zmieniając tym samym oblicze sneakersów. Zmiany wiązały się z niemal każdym aspektem tego modelu – wyglądem, przeznaczeniem i funkcjonalnością. Wszystko to za sprawą coraz nowszych technologii, które znacznie zwiększały wydolność sportowców (i robią to do dziś!). Każda z marek proponuje swoje rozwiązania. Weźmy pod lupę choćby brand Reebok i system insta-pump, który w trosce o odpowiednie dopasowanie stopy - umożliwia pompowanie powietrza do wnętrza butów. Nike z kolei dokłada wszelkich starań, by amortyzacja stopy była utrzymana na jak najwyższym poziomie, dlatego w swoich modelach oferuje maleńkie poduszki powietrzne wypełnione gazem. Ogromnej modyfikacji, uległ również design sneakersów – rezygnacja ze sznurowadeł oraz mix wzorów i kolorów to coś, o czym wcześniej nie było mowy.

Jak widać, historia sneakersów jest długa i bogata w wiele ciekawostek, które dodają im pikanterii. Nic w tym dziwnego, że sneakersy rządzą i rządzić będą jeszcze przez bardzo długi czas. Z tak kultowego obuwia chyba nie warto rezygnować, prawda?